W końcu wiosna. Napełniona energią słoneczną stwierdzam, iż muszę odświeżyć swoją szafę. I pokój. I telefon. I mózg. Muszę wyrzucić z siebie całą negatywną energię. Zwłaszcza, gdy wszystko idzie po mojej myśli. Intrygi, wszędzie intrygi. Cztery fronty. Smsy z niewiadomo skąd. Ten rok zapowiada się bardzo ciekawie. Tylu ludzi teraz poznałam, co będzie dalej?! No. I jeszcze egzaminy za 15 dni. Historię muszę ogarnąć. Fizykę niestety też. Po prostu nauczyciele nie potrafią przekazać tej cennej wiedzy. A szkoda. Mam kupony do Maka, chce ktoś się zapchać śmieciowym żarciem?
Chyba opuściła mnie zdolność ciekawego wyrażania się. Chyba że, wypaliłam się. Mam nadzieję, że ta umiejętność szybko do mnie wróci, bo wiem, że zanudzam. A jak będę dalej zanudzać, to będzie źle. Nie ukrywam, już jest. Może to przez te aktywne dni. Szkoła, potem Muzyczna, nauka (albo i nie) i sen. w weekendy przed południem dwugodzinne spacery, potem rodzinna dyskusja, godzina spokoju, trzy godziny na hali sportowej, wieczorem znajomi i remik, tysiąc, poker....
Niech mnie ktoś przytulii... <3